You are currently viewing Przestroga do Was moi drodzy

Przestroga do Was moi drodzy

Nie lękajcie się niczego, ba nawet nie patrzcie w stronę tego co się dzieje.

Światło. Światło w sobie pielęgnujcie proszę Was wszystkich. I dzielcie się nim

Z każdą istotą jaką napotkacie na swej drodze. Róbcie to tak często że stanie się to Waszym odruchem, drugą naturą. Nie oceniajcie czy dana istota potrzebuje Twej pomocy czy nie, nie nam decydować o tym…Pozostawcie proszę pychę, wyższość swą, czy poczucie że wiecie “lepiej”. Bo nie wiemy, nie wiemy czym i jak pracuje dana dusza którą mijamy.Nie wiemy jaka jest Jej ścieżka ani jakie metody Ona sobie wybrała by przez tę drogę przejść.

Lecz tym co możemy, to słać światło. Nawet nie po to by leczyć , by uleczać- lecz by podać tę dłoń. Na 1 sekundę gdy się mijamy, na mgnienie oka gdy nasz wzrok się spotka.

Wyobraźcie sobie moi kochani że dusza ta z naprzeciwka, życie swe całe poświęciła byśmy mogli się spotkać na ulicy, czeka na ten skrawek światła który jest Jej potrzebny do następnego kroku, lub też nadchodzi dla Nas.Byśmy MY mogli dać.

I z okazji tego dawania, by do nas trafiło to światło odbite.

By zrozumienie wreszcie odbiło się głośnym echem w naszym jestestwie.

Wyje coś we mnie straszliwie, krzyczy…mów mów mów , powiedz im.

By nigdy ale to przenigdy nie oceniali, nie wartościowali- kto godzien a kto niech się męczy ze swą karmą. To straszliwa pułapka.

Myślisz- ale mam dosyć, jestem zmęczona/y i nagle jest ktoś kto Cię prosi o pomoc. Czasem słowem, często oczyma, a także krzykiem i agresją. To jest także prośba.Ta ostatnia najważniejsza dla nas gdyż dochodzi z głębi Duszy. Tam gdzie jeszcze nadzieja się tli, gdzie Bóg nadal animuje tę istotę. I gdzie tkwi To Co Rozumie.

A jeśli kiedykolwiek zdarzy Ci się pomyśleć inaczej, usiądź proszę pod drzewem i podziękuj za to co sprowadziło do Ciebie te myśli..i odeślij je w światłość. Bo tam potrzebują iść się rozwijać, a Ty mój Bracie lub Siostro wracaj do Swego powołania..dawaj światło.

W miasteczku gdzie mieszkam, chodzi po ulicach tzw. obłąkany. Widzę go już kilka lat, on nadal chodzi…szuka jego Dusza…może za mną tak chodzi?

I pytam się – kim ja jestem , by go oceniać. I wstyd ze smutkiem mnie kiedyś ogarnął bo nic nie robiłem. I od tego czasu gdy się mijamy- a teraz robimy to praktycznie co drugi dzień- ja mu ślę światło, przyjmuje na siebie i odsyłam po kilka zbłąkanych dusz które obsiadły go niczym pchły psa bezdomnego. I kocham go. Za to że jest dla mnie nauczycielem.

I was kocham. Za to samo.

Leave a Reply