You are currently viewing Ostatnia pełnia

Ostatnia pełnia

Ostatni wielki księżyc dał mi się mocno we znaki…

Generalnie nie jestem jakoś specjalnie wrażliwy na pełnię księżyca lecz ostatnia dała mi się mocno we znaki.Obserwuję w tym czasie zachowanie ludzi wkoło tak by sprawdzić samego siebie- czy aby nie jestem przewrażliwiony.

Dużo moich znajomych lub współpracowników mniej lub bardziej świadomie zostaje dotkniętymi tym zjawiskiem.

Pełnia.Czas wzmocnionych energii. Z obydwu stron…

I tym razem było ciężko 🙂   Nieprzespane noce, w majakach gdzie odwiedzam miejsca raczej mało przyjemne, gdzie dziwne istoty czynią dziwne żeczy z moim ciałem etc.

Przypatrzcie  się sobie podczas kolejnej, jak reaguje Wasze ciało, jak zdrowie.

Ja mam jedyną sensowną moim zdaniem metodę na to, gdy jesteśmy sami.Przeczekać. Zagryzam zęby i przeczekuję spokojnie wiedząc że za tydzień ponownie zacznę sypiać.Nie wysypiać się- to już dawno zrozumiałem luksus który może kiedyś nadejdzie- a po prostu przespać noc całą.

Ot , prosta modlitwa do mego Anioła Stróża-jeśliś niezbyt zajęty dzisiaj, prosiłbym Byś spędził chwilę w nocy przy ciele mym, by dusza mogła odwiedzić Jej miejsca w spokoju. Nie nękana kąsaniem ciała 🙂

Umęczony umysł dostraja się do dziwnych energii, odbiera niepokojące informacje, takie które służą destabilizacji go, obniżenia wibracji na których pracujemy na codzień.

Słucham i przeczekuję, bo wiem że słaby jestem i nerwy tylko będą wejściem na obszar na którym tylko przegram z tym inteligentnym bytem 🙂

I pracuję Duch mój niestrudzony.Wracam ze szczątkami miejsc, ludzi , umęczony jak stado koni po westernie, lecz zadowolony.Bo nadal robię swoje…

A po kilku dniach…wraca energia, i wraca moja wiara w to co wkoło.Że nadal my jako ludzkość mamy szansę, że to co się dzieje, dzieje sie dokładnie tak jak powinno się dziać.Nasze działania są częścią większego planu a My razem także Robimy Swoje.Często upadając bo to droga taka jest, lecz zaraz gdy tylko tornado przechodzi, wnet na nogi stajemy i robimy swoje…

Z miłością do Was…gdziekolwiek i kiedykolwiek jesteście. 

This Post Has One Comment

  1. Łukasz

    Faktycznie ostatnia pełnia nie sprzyjała optymizmowi wyspanego człeka poczciwego;) Aczkolwiek bezsenność nawet wczorajszej nocy wymęczyła niespokojny umysł potokiem myśli- możliwości egzystencjalnych, kreatywnych, pragmatycznych czy tych podniosłych, ścigających się nawzajem jak bolidy, a na końcu synaps wysyłający informację o wyborze- jedyna prawdziwa wolność- woboru, woli… A w nich zawarta odpowiedzialność za słabszych, bo my jako rodzaj ludzki chcemy pomagać, cieszy to nasze dusze i nie pozwólcie sobie wmówić, że jest inaczej:)

Leave a Reply